Uncategorized

Poza objawy: Czego analiza egzystencjalna uczy nas o traumie, zranieniu i powrocie do życia

  • Co analiza egzystencjalna wnosi do współczesnego rozumienia traumy?
  • Co właściwie zostaje zranione przez doświadczenie traumatyczne?
  • Dlaczego po traumie świat, życie, my sami i przyszłość mogą być przeżywane zupełnie inaczej niż wcześniej?
  • W jaki sposób model czterech fundamentalnych motywacji pomaga zrozumieć proces zdrowienia?

Wprowadzenie

W artykule przybliżę rozumienie traumy rozwijane przez Alfrieda Länglego oraz pokażę, w jaki sposób model czterech fundamentalnych motywacji pomaga rozumieć wpływ doświadczeń traumatycznych na egzystencję człowieka.

Aby przedstawić tę perspektywę nie tylko od strony teorii, ale również praktyki klinicznej, poszczególne zagadnienia zilustruję opisem psychoterapii osoby z traumą relacyjną przedstawionym przez Agnieszkę Nowakowską i Dorotę Draczyńską w artykule Stawanie się sobą – analiza egzystencjalna w psychoterapii osoby z traumą relacyjną (2024). Opis ten pokazuje, w jaki sposób naruszenia kolejnych fundamentalnych motywacji przejawiają się w doświadczeniu pacjentki oraz jak stopniowo ulegają odbudowie w procesie psychoterapii.

Dlaczego analiza egzystencjalna patrzy na traumę inaczej?

W ostatnich dekadach wiedza o traumie rozwinęła się bardzo intensywnie. Coraz lepiej rozumiemy, w jaki sposób doświadczenia traumatyczne wpływają na mózg, układ nerwowy, pamięć, emocje, ciało oraz relacje z innymi. Współczesna psychotraumatologia pozwala trafniej rozpoznawać objawy, wyjaśniać mechanizmy ich powstawania i planować skuteczne leczenie.

Następstwa traumy są często opisywane poprzez objawy i procesy podtrzymujące zaburzenie: intruzje, koszmary senne, nadmierną czujność, unikanie, dysocjację, trudności w regulacji emocji czy zmiany w obrazie siebie i relacjach. To niezwykle ważna perspektywa, ponieważ pomaga zrozumieć cierpienie pacjenta i dobrać odpowiednie metody terapii.

Analiza egzystencjalna nie podważa tego sposobu rozumienia. Uzupełnia go jednak o inne pytanie, które brzmi:

„Jak trauma wpływa na całą egzystencję człowieka?”

To pytanie pozwala spojrzeć na objawy nie tylko jako na symptomy wymagające redukcji, lecz także jako na przejawy próby poradzenia sobie z doświadczeniem, które przekroczyło możliwości osobowego przetworzenia i naruszyło fundamenty bycia w świecie.

Z tej perspektywy w ujęciu egzystencjalnym nadmierna czujność nie jest jedynie objawem lękowym. Może wyrażać utratę poczucia, że świat jest miejscem, w którym można bezpiecznie istnieć. Odrętwienie emocjonalne nie oznacza wyłącznie osłabienia przeżywania. Może wskazywać na zerwanie żywej relacji z własnym życiem i jego wartościami. Trudności w rozpoznawaniu własnych potrzeb, stawianiu granic czy podejmowaniu decyzji mogą wiązać się z osłabieniem kontaktu z samym sobą. Utrata nadziei i perspektywy przyszłości może natomiast oznaczać, że człowiek nie widzi już przestrzeni, w której jego życie mogłoby się sensownie rozwijać.

Czym właściwie jest trauma?

Słowo trauma stało się dziś częścią codziennego języka. Mówimy o traumie po rozstaniu, utracie pracy, konflikcie, nieudanym egzaminie czy trudnym dzieciństwie. Choć wszystkie te doświadczenia mogą być bardzo bolesne, analiza egzystencjalna proponuje bardziej precyzyjne rozumienie tego pojęcia.

Alfried Längle nawiązuje do klasycznego rozumienia traumy w psychotraumatologii, opisując ją jako doświadczenie, które wykracza poza zwykłe ludzkie przeżycia i przekracza możliwości osoby do poradzenia sobie z tym, co się wydarzyło. Nie oznacza to jednak, że o traumie decyduje wyłącznie obiektywna siła wydarzenia. Nie ma takiej miary.

To samo zdarzenie dla jednej osoby może okazać się doświadczeniem, które z czasem zostanie zintegrowane i stanie się częścią jej historii życia. Dla innej może przekroczyć możliwości osobowego przetworzenia i pozostawić trwałe następstwa. O tym, czy wydarzenie stanie się traumą, decyduje więc nie tylko to, co się wydarzyło, ale m.in. również relacja wydarzeniem a możliwościami osoby w danym momencie jej życia.

W analizie egzystencjalnej szczególne znaczenie ma sposób, w jaki człowiek doświadcza samego wydarzenia. Längle zwraca uwagę, że w ciężkiej traumatyzacji centralnym przeżyciem nie zawsze jest lęk. Jest nim często zgroza (Entsetzen).

Lęk pojawia się wobec zagrożenia tym, co może się wydarzyć. Zgroza natomiast pojawia się wtedy, gdy człowiek staje wobec czegoś, co właśnie się wydarzyło i przekracza jego dotychczasowe rozumienie świata. To doświadczenie zetknięcia z czymś realnym, czego istnienie wydawało się niemożliwe. Człowiek nie tylko boi się o swoje życie. Jednocześnie doświadcza rozpadu najbardziej podstawowego przekonania, że świat jest miejscem, które daje oparcie.

Dlaczego trauma nie kończy się wraz z wydarzeniem?

To, co przekracza możliwości osobowego odniesienia się do wydarzenia, nie znika wraz z jego zakończeniem. Dlatego doświadczenie traumatyczne nie kończy się wraz z ustaniem zagrożenia. Jeżeli bowiem wydarzenie przekroczyło możliwości osoby, nie zostaje ono w pełni przyjęte, zrozumiane ani włączone do jej historii życia. Pozostaje niejako „poza biografią”, nadal oddziałując na teraźniejszość. Człowiek może wiedzieć, że coś się wydarzyło, ale nie być w stanie naprawdę tego przeżyć jako własnego doświadczenia.

Wówczas przeszłość nie pozostaje przeszłością. Powraca w postaci intruzji, koszmarów sennych, nadmiernej czujności, unikania czy dysocjacji.

Liselotte Tutsch i Renate Bukovski, psychoterapeutki egzystencjalne, opisują ten stan jako następstwo utrzymującej się dysocjacji. Dysocjacja pozwala przetrwać doświadczenie, którego nie można było unieść, ale jednocześnie uniemożliwia jego pełną integrację. To, co nie zostało przeżyte jako własne, pozostaje odłączone od osobowej historii człowieka i nadal wpływa na jego sposób przeżywania siebie oraz świata.

Z tego powodu celem terapii nie jest jedynie zmniejszenie objawów. Objawy są ważne, ponieważ powodują cierpienie, ale z perspektywy analizy egzystencjalnej wskazują również, że proces integracji doświadczenia został zatrzymany. Zdrowienie oznacza więc nie tylko uspokojenie układu nerwowego, lecz także stopniowe odzyskiwanie możliwości przyjęcia doświadczenia jako części własnej historii życia oraz ponownego uczestniczenia w życiu jako osoba.

Co właściwie zostaje zranione przez traumę?

Jeżeli trauma jest doświadczeniem przekraczającym możliwości osoby do jego przyjęcia i przetworzenia, pojawia się kolejne pytanie: co właściwie zostaje przez nią naruszone?

Odpowiedź analizy egzystencjalnej różni się od sposobu, w jaki pytanie to jest najczęściej formułowane we współczesnej psychotraumatologii. Nie ogranicza się do opisu zmian w pamięci, regulacji emocji czy uwadze. Pyta przede wszystkim o to, jak trauma wpływa na możliwość osobowego istnienia człowieka.

Zdaniem Alfrieda Länglego człowiek może żyć w sposób spełniony tylko wtedy, gdy urzeczywistnione są pewne podstawowe warunki egzystencji. Nie są one kolejnymi potrzebami psychicznymi ani dodatkiem do życia. Stanowią fundament, na którym opiera się możliwość osobowego bycia w świecie.

Człowiek potrzebuje:

  • móc istnieć w świecie,
  • doświadczać życia jako wartościowego,
  • pozostawać w zgodzie z samym sobą,
  • oraz odnajdywać sens i kierunek własnego życia.

Te cztery podstawowe warunki Längle opisuje jako cztery fundamentalne motywacje egzystencjalne. Doświadczenie traumatyczne może głęboko naruszyć każdą z nich.

Jednak trauma może mieć także inny skutek. Nie narusza jedynie struktury egzystencji, lecz także proces, dzięki któremu człowiek może doświadczać, rozumieć i integrować to, co go spotyka. W naturalnym przebiegu życia nowe doświadczenia zostają stopniowo przyjęte, przeżyte, zrozumiane i włączone do własnej historii. Człowiek może odnieść się do nich jako osoba, zająć wobec nich stanowisko i uczynić je częścią swojej biografii.

W doświadczeniu traumatycznym proces ten zostaje przerwany. To, co się wydarzyło, przekracza możliwości osobowego przetworzenia. Człowiek może pamiętać wydarzenie, ale nie być w stanie naprawdę przyjąć go jako części własnej historii życia. Dlatego trauma nadal oddziałuje na teraźniejszość, mimo że samo zagrożenie już minęło.

Można więc powiedzieć, że trauma działa na dwóch poziomach. Z jednej strony narusza podstawowe warunki egzystencji, opisane przez model czterech fundamentalnych motywacji. Z drugiej – blokuje naturalny proces osobowego przetwarzania i integracji doświadczenia.

Z tej perspektywy objawy nie są jedynie następstwem silnego stresu. Wskazują również na to, że człowiek nadal próbuje poradzić sobie z doświadczeniem, którego nie udało się w pełni zintegrować. Model czterech fundamentalnych motywacji pozwala zrozumieć, które podstawowe relacje człowieka z rzeczywistością zostały naruszone przez traumę. W kolejnych punktach przyjrzymy się każdej z nich osobno.

Czy mogę być? Gdy świat przestaje być miejscem, w którym można bezpiecznie istnieć

Najbardziej podstawowym pytaniem ludzkiej egzystencji nie jest pytanie o sens ani o tożsamość.

Jest nim pytanie:

Czy mogę być w tym świecie?

Dla większości ludzi odpowiedź na nie wydaje się oczywista. Każdego dnia wychodzimy z domu, spotykamy innych ludzi, planujemy przyszłość, odpoczywamy czy zasypiamy. Rzadko zastanawiamy się, czy świat jest miejscem wystarczająco bezpiecznym, aby w nim żyć. Po prostu zakładamy, że możemy istnieć.

To doświadczenie nie jest jednak dane raz na zawsze. W sytuacji skrajnego zagrożenia człowiek doświadcza, że świat przestaje być przewidywalny, a jego własne życie może zostać zniszczone w każdej chwili. Nie chodzi jedynie o to, że wydarzyło się coś strasznego. Zmienia się sam sposób przeżywania rzeczywistości.

W analizie egzystencjalnej pierwsza fundamentalna motywacja opisuje warunki, które umożliwiają człowiekowi odpowiedź „tak” wobec świata. Längle wskazuje trzy podstawowe warunki: przestrzeń, ochronę i oparcie. Człowiek potrzebuje mieć swoje miejsce w świecie, doświadczać wystarczającego bezpieczeństwa oraz móc oprzeć się na czymś lub kimś, kto daje poczucie stabilności.

Dzięki wielokrotnie powtarzającym się doświadczeniom takich warunków rozwija się fundamentalne zaufanie – głębokie, przedrefleksyjne doświadczenie, że mimo niepewności świat jest miejscem, w którym można żyć i że życie niesie człowieka.

Trauma może zachwiać każdym z tych warunków. To, co miało chronić, zawodzi. To, co dawało oparcie, przestaje być dostępne. Świat, który był miejscem zamieszkiwania, staje się przestrzenią potencjalnego zagrożenia.

W konsekwencji organizm pozostaje w stanie gotowości, jakby niebezpieczeństwo nadal trwało. Z zewnątrz może przejawiać się to nadmierną czujnością, trudnością w odpoczynku, problemami ze snem, ciągłym monitorowaniem otoczenia czy silnymi reakcjami na bodźce przypominające traumę.

Z perspektywy analizy egzystencjalnej nie są to jednak wyłącznie objawy lękowe. Wyrażają one głębszą zmianę – utratę doświadczenia, że świat jest miejscem, w którym można po prostu być.

Dobrze ilustruje to opis terapii przedstawiony przez Agnieszkę Nowakowską i Dorotę Draczyńską, badaczki i psychoterapeutki egzystencjalne. Pacjentka z doświadczeniem traumy relacyjnej żyła w stanie nieustannej gotowości i czujności. Powrót do domu rodzinnego uruchamiał reakcje, jakby nadal znajdowała się w świecie dzieciństwa, w którym zagrożenie mogło pojawić się w każdej chwili. Mimo że była dorosłą kobietą, jej organizm reagował tak, jakby niebezpieczeństwo wciąż trwało. Autorki opisują również naprzemienne przeżywanie ciągłej czujności oraz emocjonalnego zamrożenia – dwóch charakterystycznych sposobów funkcjonowania osób z traumą relacyjną.

W terapii odbudowa pierwszej fundamentalnej motywacji nie polegała jedynie na zmniejszeniu lęku. Stopniowo pacjentka odzyskiwała bezpieczny grunt w aktualnej rzeczywistości, uczyła się odróżniać teraźniejszość od doświadczeń z przeszłości i budowała większy dystans wobec dawnych urazów. W ten sposób mogła na nowo doświadczać świata jako miejsca, które nie jest już wyłącznie źródłem zagrożenia.

To pokazuje, że z perspektywy analizy egzystencjalnej celem terapii nie jest jedynie redukcja objawów. Chodzi o coś bardziej podstawowego – o stopniowe odzyskiwanie możliwości zamieszkiwania świata. Dopiero wtedy człowiek może naprawdę odpowiedzieć twierdząco na pierwsze egzystencjalne pytanie:

„Tak. Mogę TU być.”

Czy dobrze, że żyję? Gdy życie przestaje poruszać

Jeżeli człowiek może odpowiedzieć twierdząco na pytanie: „Czy mogę być?”, pojawia się kolejne, równie podstawowe:

Czy dobrze, że żyję? Czy lubię żyć…?

Nie chodzi o to, czy życie jest łatwe ani czy przynosi wyłącznie przyjemne doświadczenia. Pytanie to dotyczy czegoś głębszego – czy człowiek pozostaje w żywej relacji z własnym życiem. Czy potrafi doświadczać, że jest ono dla niego wartością, że może go poruszać, angażować i dotykać.

W analizie egzystencjalnej druga fundamentalna motywacja opisuje właśnie tę relację. Aby mogła się rozwijać, potrzebne są trzy podstawowe warunki: czas, bliskość i relacja. Człowiek potrzebuje czasu, aby zatrzymać się przy własnym doświadczeniu, bliskości z drugim człowiekiem oraz relacji z wartościami, w której może zostać poruszony przez życie.

To właśnie dzięki uczuciom odkrywamy wartość.

W analizie egzystencjalnej uczucia nie są jedynie reakcjami organizmu ani czymś, co należy kontrolować. Są sposobem, w jaki życie odsłania przed nami swoją wartość. Dzięki nim możemy doświadczać radości, smutku, wzruszenia, tęsknoty, wdzięczności czy miłości. To one pozwalają nam rozpoznać, co jest dla nas naprawdę ważne.

Trauma może głęboko zakłócić właśnie tę zdolność.

Doświadczenie przekraczające możliwości człowieka często wiąże się z emocjami tak intensywnymi, że organizm nie jest w stanie ich pomieścić. Aby przetrwać, uruchamia mechanizmy ochronne. Jednym z ich następstw może być stopniowe odcięcie od własnego przeżywania.

Nie jest to świadoma decyzja ani brak wrażliwości. Jest to sposób ochrony przed bólem, który wydawał się niemożliwy do uniesienia.

Paradoks polega na tym, że odcięcie od bolesnych uczuć często ogranicza również dostęp do tych, które pozwalają doświadczać życia jako wartościowego. Człowiek może przestać odczuwać radość, bliskość, zainteresowanie czy wzruszenie. Życie staje się emocjonalnie spłaszczone.

U innych osób dominuje doświadczenie przeciwne. Zamiast odrętwienia pojawia się zalew emocji. Lęk, wstyd, rozpacz czy złość przychodzą nagle i z ogromną siłą, a ich regulacja okazuje się niezwykle trudna.

Choć oba sposoby przeżywania wydają się przeciwstawne, mają wspólne źródło. W obu przypadkach człowiek traci swobodny kontakt z własnym życiem.

Liselotte Tutsch i Renate Bukovski opisują ten stan jako charakterystyczne następstwo traumy. Osoba doświadcza naprzemiennie przytłoczenia emocjami oraz emocjonalnego zamrożenia. Nie potrafi już ani w pełni czuć, ani bezpiecznie nie czuć. W rezultacie coraz trudniej doświadczać życia jako czegoś, ku czemu można się zwrócić i z czym można pozostać w żywej relacji.

Podobny proces opisują Agnieszka Nowakowska i Dorota Draczyńska. Jednym z ważnych celów terapii w pracy z pacjentką było stopniowe uczenie się rozumienia własnych emocji, wyrażania ich i regulowania. Nie chodziło jednak wyłącznie o zmniejszenie cierpienia. Równolegle pacjentka odzyskiwała zdolność pozostawania w autentycznej relacji z własnym doświadczeniem i ponownego odkrywania tego, co ma dla niej wartość.

Z perspektywy analizy egzystencjalnej właśnie tutaj przebiega granica między funkcjonowaniem a życiem. Człowiek może wykonywać codzienne obowiązki, pracować, opiekować się rodziną i spełniać oczekiwania otoczenia, a jednocześnie mieć poczucie, że jego życie przestało go naprawdę dotyczyć. Nie dlatego, że nic się w nim nie dzieje, lecz dlatego, że utracił z nim żywy kontakt.

Dlatego pytanie drugiej fundamentalnej motywacji nie brzmi jedynie:

„Czy odczuwam emocje?”

Lecz również:

„Czy moje życie jest dla mnie czymś, ku czemu mogę się aktywnie zwracać? Czy mogę pozwolić sobie na bycie poruszoną przez życie?”

To właśnie tę możliwość trauma często ogranicza. Proces zdrowienia nie polega więc jedynie na odzyskaniu zdolności odczuwania emocji. Polega przede wszystkim na stopniowym odzyskiwaniu żywej relacji z własnym życiem i z tym, co człowiek przeżywa jako wartościowe.

Czy mogę być sobą? Gdy człowiek traci kontakt z własną osobą

Jeżeli człowiek może bezpiecznie istnieć i doświadcza życia jako wartościowego, pojawia się kolejne pytanie:

Czy mam prawo być sobą?

Nie chodzi ono jedynie o to, czy wiem, kim jestem, ani o to, czy mam wysoką samoocenę. Pytanie to dotyczy możliwości życia w zgodzie z własną osobą. Człowiek potrzebuje rozpoznawać własne przeżycia, rozumieć je, zajmować wobec nich stanowisko i wyrażać siebie w świecie. Dopiero wtedy może powiedzieć: tak, to naprawdę jestem ja!

W analizie egzystencjalnej trzecia fundamentalna motywacja rozwija się dzięki trzem podstawowym doświadczeniom: szacunkowi, sprawiedliwemu traktowaniu i docenieniu.

Gdy dziecko doświadcza, że jest traktowane poważnie, że jego uczucia, potrzeby i granice są zauważane oraz respektowane, stopniowo uczy się również poważnie traktować samego siebie. Rozwija zdolność rozpoznawania tego, co naprawdę przeżywa, oraz kierowania się własnym wewnętrznym stanowiskiem.

Trauma relacyjna może głęboko naruszyć właśnie ten proces. Jeżeli przez lata dziecko doświadcza przemocy, upokarzania, odrzucenia, manipulacji lub emocjonalnego zaniedbania, uczy się przede wszystkim jednego: że dla własnego bezpieczeństwa ważniejsze jest dostosowanie się do otoczenia niż pozostanie wiernym sobie.

Z czasem własne uczucia schodzą na dalszy plan.

Potrzeby są tłumione. Granice przestają być odczuwane albo wydają się czymś, do czego człowiek nie ma prawa. Stopniowo człowiek zaczyna żyć bardziej tym, czego oczekują inni, niż tym, co rzeczywiście przeżywa.

Dlatego wiele osób po traumie nie mówi jedynie:

Nie lubię siebie.

Znacznie częściej mówi:

Nie wiem, czego chcę.

Nie wiem, co czuję.

Nie wiem, kim właściwie jestem.

Nie potrafię podjąć decyzji.

Ciągle zastanawiam się, czego oczekują ode mnie inni.

Problem nie polega więc wyłącznie na niskiej samoocenie. Głębszą trudnością staje się utrata kontaktu z własną osobą.

Agnieszka Nowakowska i Dorota Draczyńska pokazują to bardzo wyraźnie w opisie terapii pani K. Na początku psychoterapii pacjentka nie rozumiała swoich reakcji, tłumiła złość, nie potrafiła stawiać granic, a jej sposób myślenia o sobie był zdominowany przez wewnętrzną, krytyczną narrację. W relacjach z innymi stale rezygnowała z siebie, próbując przede wszystkim nie zranić innych i nie narazić się na odrzucenie. W miarę postępów terapii zaczęła rozpoznawać własne emocje, wyrażać je, stawiać granice oraz uznawać, że ma prawo do własnych potrzeb, przekonań i sposobu przeżywania świata.

Z perspektywy analizy egzystencjalnej nie chodzi jednak wyłącznie o większą pewność siebie ani o nauczenie się asertywności. Istotą procesu zdrowienia jest stopniowe odzyskiwanie zdolności do zajmowania własnego stanowiska wobec życia.

Człowiek zaczyna coraz lepiej rozumieć, co naprawdę przeżywa, co jest dla niego ważne i jaka odpowiedź jest zgodna z nim samym. Dzięki temu może działać nie tylko pod wpływem lęku, poczucia winy czy potrzeby dostosowania się, lecz coraz częściej kierować się własną osobą.

To właśnie dlatego analiza egzystencjalna mówi o stawaniu się sobą.

Nie oznacza ono odkrycia ukrytego, „prawdziwego ja”, które przez lata czekało pod warstwą objawów. Nie polega również na stworzeniu zupełnie nowej tożsamości. Oznacza stopniowe odzyskiwanie zdolności do życia w zgodzie z własnym doświadczeniem oraz do odpowiadania na życie z własnego, osobowego centrum.

Dlatego pytanie trzeciej fundamentalnej motywacji można wyrazić najprościej:

„Czy mogę być sobą?”

Po doświadczeniu traumy odpowiedź na to pytanie często zostaje zachwiana.

Proces zdrowienia polega na stopniowym odzyskiwaniu możliwości powiedzenia sobie wewnętrznego: Tak. Mam prawo być taka, jaka jestem!

Po co dalej żyć? Gdy przyszłość przestaje być przestrzenią możliwości

Jeżeli człowiek może bezpiecznie istnieć, doświadcza życia jako wartościowego i pozostaje w zgodzie z samym sobą, pojawia się kolejne pytanie:

Po co żyję?

Nie jest to pytanie abstrakcyjne ani filozoficzne. W analizie egzystencjalnej odnosi się ono do codziennego życia. Człowiek potrzebuje doświadczać, że jego działania mają znaczenie, że warto angażować się w to, co przynosi każdy kolejny dzień, i że jego życie zmierza w określonym kierunku.

Tę możliwość Alfried Längle opisuje jako czwartą fundamentalną motywację – relację człowieka z przyszłością i sensem.

Możliwość jej realizowania jest głęboko związana z trzema wcześniejszymi fundamentalnymi motywacjami. Trudno zwracać się ku przyszłości, jeśli świat nie daje poczucia bezpieczeństwa, życie utraciło wartość, a kontakt z samym sobą został zachwiany.

Trauma może naruszyć również ten wymiar egzystencji.

W sytuacji skrajnego zagrożenia cała uwaga człowieka koncentruje się na przetrwaniu. Liczy się kolejna minuta, kolejna godzina, kolejny dzień. Taki sposób funkcjonowania jest konieczny, gdy zagrożenie jest realne.

Problem pojawia się wtedy, gdy organizm nadal żyje w logice przetrwania, mimo że niebezpieczeństwo już minęło.

Wówczas coraz trudniej planować przyszłość, podejmować nowe wyzwania czy angażować się w życie. Zamiast pytania:

„Dokąd zmierzam?”

pojawia się pytanie:

„Jak przetrwać kolejny dzień?”

W praktyce nie zawsze przejawia się to jako utrata „sensu życia”.

Znacznie częściej osoby po traumie mówią:

Nie potrafię wyobrazić sobie przyszłości.

Nic mnie już nie pociąga.

Nie widzę celu.

Mam wrażenie, że tylko funkcjonuję.

To może pokazywać, że cała energia psychiczna osoby została skierowana na radzenie sobie z cierpieniem. Gdy życie sprowadza się do przetrwania, coraz trudniej zwrócić się ku temu, co dopiero może nadejść.

Opis terapii przedstawiony przez Agnieszkę Nowakowską i Dorotę Draczyńską ilustruje proces odbudowy czwartej fundmanetalnej motywacji. Na początku terapii pacjentka nie odnajdywała sensu w swoim aktualnym życiu, doświadczała myśli rezygnacyjnych i z trudem wyobrażała sobie przyszłość. Wraz z postępami terapii zaczęła podejmować decyzje zgodne z własnymi wartościami, zaakceptowała rzeczywistość oraz przestała uzależniać swoje zaangażowanie od tego, czy świat będzie odpowiadał jej oczekiwaniom. Jak podkreślają autorki, w codzienności zaczęła odnajdywać własne „tak” dla życia.

To dobrze pokazuje, czym jest sens w analizie egzystencjalnej. Nie jest gotową odpowiedzią na pytanie o cel życia ani czymś, co można raz odkryć i już posiadać. Sens urzeczywistnia się wtedy, gdy człowiek rozpoznaje, czego wymaga od niego konkretna sytuacja, i odpowiada na nią w sposób zgodny z własną osobą oraz z tym, co przeżywa jako wartościowe.

Dlatego trauma nie odbiera człowiekowi zdolności do sensu. Może jednak głęboko ograniczyć możliwość zwracania się ku przyszłości i angażowania się w życie. Proces zdrowienia polega również na stopniowym odzyskiwaniu tej możliwości porzez coraz pełniejsze odpowiadanie na życie takim, jakie ono jest.

Dzięki temu człowiek może stopniowo powiedzieć:

„Tak. Mogę odpowiadać na wezwania od życia!”

Co analiza egzystencjalna wnosi do rozumienia traumy?

Jeżeli trauma narusza podstawowe warunki egzystencji, proces zdrowienia nie może ograniczać się wyłącznie do zmniejszenia objawów.

Ustąpienie lęku, koszmarów sennych czy poprawa regulacji emocji są niezwykle ważnymi efektami psychoterapii. Z perspektywy analizy egzystencjalnej stanowią jednak część szerszego procesu. Zdrowienie oznacza stopniowe odzyskiwanie możliwości pełnego uczestniczenia we własnym życiu.

Nie jest to proces linearny ani taki, który przebiega osobno w każdej z fundamentalnych motywacji. Cztery fundamentalne motywacje pozostają ze sobą w ścisłym związku. Trudno odbudować relację z samym sobą, dopóki brakuje choćby podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Trudno angażować się w przyszłość, gdy życie przestało być przeżywane jako wartościowe. Zmiany zachodzące w jednym obszarze wpływają na wszystkie pozostałe.

Dlatego analiza egzystencjalna nie koncentruje się wyłącznie na usuwaniu objawów ani na analizowaniu przeszłości. Jej celem jest wspieranie człowieka w ponownym nawiązywaniu dialogu z rzeczywistością. W miarę postępów terapii człowiek odzyskuje możliwość przyjmowania własnych doświadczeń, zajmowania wobec nich stanowiska oraz podejmowania decyzji zgodnych z własną osobą. Coraz pełniej uczestniczy w swoim życiu – nie jako ktoś, kto jedynie przetrwał, lecz jako osoba zdolna ponownie odpowiadać na to, co przynosi rzeczywistość.

To właśnie wydaje się najważniejszym wkładem analizy egzystencjalnej do współczesnego rozumienia traumy. Nie proponuje ona konkurencyjnej teorii psychotraumatologii ani nowej klasyfikacji objawów. Pokazuje natomiast, że doświadczenie traumatyczne można rozumieć jako naruszenie podstawowych warunków ludzkiej egzystencji.

To spojrzenie nie zmienia tego, czym jest trauma. Zmienia natomiast sposób, w jaki patrzymy na człowieka po traumie. Nie widzimy już wyłącznie osoby zmagającej się z lękiem, dysocjacją czy unikaniem. Widzimy człowieka, który próbuje na nowo odpowiedzieć na cztery podstawowe pytania swojego życia:

Czy mogę być?

Czy dobrze, że żyję?

Czy mogę być sobą?

Po co dalej żyć?

To właśnie wokół tych pytań – bardziej niż wokół samych objawów – koncentruje się egzystencjalne rozumienie traumy.

Źródła

Längle, A. (2007). Trauma und Existenz. Psychotherapie Forum, 15(3), 109–116.

Tutsch, L., & Bukovski, R. (2016). Trauma – Dissoziation und Integration. Existenzanalyse, 33(2).

Nowakowska, A., Draczyńska, D. (2024). Stawanie się sobą – analiza egzystencjalna w psychoterapii osoby z traumą relacyjną. Psychoterapia, 3(210), 33–44.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *