Uncategorized

Pozwól, by życie Cię dotknęło. O odczuwaniu, które odsłania to, co ważne

Ktoś mówi nam podczas rozmowy jedno zdanie. W pierwszej chwili właściwie je pomijamy. Rozmowa toczy się dalej, później wracamy do swoich zajęć. Dopiero kilka godzin później tamte słowa powracają. Okazuje się, że zostały w środku, poruszyły coś, czego wcześniej nie uchwyciliśmy. Podobnie może wydarzyć się podczas spaceru, kiedy nagle zwracamy uwagę na światło między drzewami, przy muzyce słuchanej po raz setny, przy spotkaniu z kimś bliskim albo w zupełnie zwyczajnej chwili spędzonej z dzieckiem. Przez moment coś staje się wyraźniejsze, dotyka nas od wewnątrz. Czujemy wzruszenie, ciepło, smutek, tęsknotę, czasem po prostu przyjemność z tego, że właśnie tu jesteśmy.

Takie chwile bywają krótkie, czasem niemal niezauważalne, a jednak mówią o czymś bardzo istotnym: o naszej zdolności do bycia poruszonym przez to, co spotykamy.

Na styku dwóch światów

Zwykle myślimy o uczuciach jak o czymś, co po prostu dzieje się „w nas”. Mówimy: czuję złość, boję się, jest mi smutno, cieszę się. W ujęciu egzystencjalnym uczucie powstaje jednak w spotkaniu. Z jednej strony jest świat: drugi człowiek, jego słowa, muzyka, krajobraz, wydarzenie. Z drugiej — moje własne życie, z całą jego historią, wrażliwością i tym, co jest dla mnie ważne. Kiedy te dwa światy się spotykają, pojawia się we mnie odpowiedź.

Najpierw kieruję uwagę ku temu, co jest przede mną. Patrzę, słucham, zatrzymuję się przy czyichś słowach, przy obrazie, melodii czy sytuacji. Potem pozwalam, żeby to, co spotykam, przez chwilę na mnie działało. Właśnie ten moment jest bardzo istotny: uczucie rodzi się wtedy, gdy coś ze świata dotyka mojego własnego życia i wywołuje w nim poruszenie.

Można więc powiedzieć, że zaczyna się pewien dialog. To, co spotykam, „mówi” do mnie poprzez swoje oddziaływanie, a ja odpowiadam tym, co pojawia się we mnie. Przy jednej osobie czuję ciepło i swobodę, przy innej napięcie. Wiadomość, na którą długo czekałam, może przynieść mniej radości, niż się spodziewałam. Zwykła rozmowa może niespodziewanie stać się ważna. Smutek po stracie pokazuje, jak wiele znaczyło to, co utraciłam.

W analizie egzystencjalnej uczucie mówi o tym, jak moje życie ma się w kontakcie z tym, co spotykam. To, co pochodzi ze świata, zaczyna działać na moją żywotność i uruchamia wewnętrzny ruch. Właśnie ten ruch odczuwamy jako uczucie. Dlatego uczucia mogą pomagać nam orientować się w tym, co jest dla nas ważne. To, co nas porusza, nie pozostaje obojętne dla naszego życia. Wartość staje się odczuwalna właśnie wtedy, gdy coś naprawdę do nas dociera i ma dla nas znaczenie. W tym sensie poprzez uczucia odkrywamy wartości, zanim jeszcze zdążymy je nazwać czy przemyśleć.

Po czym poznajemy, że coś jest dla nas ważne?

Często rozmawiamy o wartościach tak, jakby można było sporządzić ich katalog. Rodzina, przyjaźń, wolność, rozwój, zdrowie, uczciwość, bezpieczeństwo. Wszystkie te słowa mogą opisywać rzeczywiście ważne obszary życia, jednak sama deklaracja jeszcze niewiele mówi o tym, co człowieka naprawdę porusza, a tym samym o tym, co ma znaczenie dla jakości naszego życia. W analizie egzystencjalnej wartość jest ściśle związana z emocjonalnym przeżywaniem. Wartości rozpoznajemy poprzez to, że coś nas dotyka i budzi emocjonalny rezonans.

Czasem dopiero strata pokazuje nam, jak ważna była relacja. Dopiero perspektywa odejścia z pracy pozwala poczuć, co w niej ceniliśmy. Dopiero spotkanie z kimś, przy kim możemy być bardziej sobą, odsłania, jak bardzo brakowało nam takiego rodzaju bliskości. Słowem: smutek informuje o tym, że coś miało znaczenie dla naszego życia (nie było obojętne!) i strata tej wartości boli. Innym razem wydarza się coś znacznie prostszego: zachwyca nas krajobraz, rozmowa, muzyka, chwila spokoju. I nagle wiemy, że chcielibyśmy mieć tego w swoim życiu więcej. Znowu, jest to komunikat: te momenty mają znaczenie dla mojego życia, są związane z jego jakością.

Można być zajętym życiem i coraz mniej je przeżywać

Zdolność do bycia poruszonym wymaga pewnej dostępności. Żeby coś mogło na nas zadziałać, musimy to najpierw zauważyć, skierować ku temu uwagę i przez chwilę przy tym pozostać. Tymczasem codzienność często utrzymuje nas w zupełnie innym trybie. Wykonujemy jedną czynność, myśląc już o kolejnej, podczas rozmowy sprawdzamy telefon, wolną chwilę szybko wypełniamy następnym bodźcem. W ciągu dnia bardzo wiele do nas dociera, a znacznie mniej ma szansę naprawdę wybrzmieć.

Właśnie tutaj pojawia się znaczenie przyjęcia postawy otwartości i ciekawości wobec tego, co pojawia się we mnie, w moim subiektywnym świecie, w określonej sytuacji. Chodzi o gotowość, by na chwilę odłożyć gotowe wyjaśnienia, oceny i oczekiwania i sprawdzić, jak dana sytuacja rzeczywiście do mnie dociera. Co się we mnie pojawia, kiedy słucham tej osoby? Co czuję, kiedy myślę o tej decyzji? Taka postawa daje doświadczeniu czas, żeby mogło się rozwinąć i stać się bardziej czytelne.

Ten moment łatwo skrócić własnym komentarzem. „Przesadzam”, „powinnam się cieszyć”, „nie ma się czym przejmować”, „to przecież drobiazg”. Ocena pojawia się wtedy szybciej niż rozpoznanie tego, co rzeczywiście zostało poruszone. Czasem więc warto przez chwilę pozostać przy tym, co się pojawia w surowej, nieprzemyślanej formie na poziomie uczuć, bez pośpiechu w stronę wyjaśnienia. Właśnie tam może odsłonić się coś ważnego.

Żeby coś mogło do nas dotrzeć, trzeba na to pozwolić…

Poruszenia nie da się wyprodukować. Nie możemy zdecydować, że za chwilę zachwyci nas obraz, wzruszy rozmowa albo że nagle poczujemy, jak ważna jest dla nas jakaś osoba. Możemy jednak zrobić coś innego: pozwolić, żeby to, co spotykamy, miało szansę na nas zadziałać.

W Analizie Egzystencjalnej opisuje to niemieckie pojęcie Lassen. Po polsku najbliższe są mu słowa: pozwolić, dopuścić, zostawić miejsce, odpuścić potrzebę natychmiastowego sterowania tym, co się wydarza. Alfried Längle, czołowy analityk egzystencjalny, ujmuje to bardzo konkretnie: człowiek może pozwolić, żeby coś go dotknęło, przemówiło do niego, wywarło na nim wrażenie, a potem sprawdzić, jaka odpowiedź pojawia się w nim samym. Lassen tworzy przestrzeń dla tego, co może się wydarzyć — dla życia, pomysłu, uczucia, czegoś nowego, czego wcześniej nie dało się przewidzieć.

Pozwolenie wiąże się z konkretną postawą. Oznacza tutaj gotowość, żeby naprawdę poczuć, co dana sytuacja, dany człowiek we mnie wywołuje. Nie przyspieszać tej odpowiedzi, nie narzucać sobie, co „powinnam” czuć, i nie odsuwać od razu tego, co niewygodne. Mogę zatrzymać się przy tym, co się pojawia, i zobaczyć, czy jest tam wzruszenie, smutek, radość, napięcie, tęsknota albo opór.

Lassen oznacza pozwolić, by coś nas dotknęło, zadziałało na nas i zobaczyć, jaka odpowiedź pojawi się w nas samych.

I tu potrzebny jest czas. Pierwsza reakcja często mówi jeszcze niewiele. Czasem dopiero kilka godzin po spotkaniu orientujemy się, że czyjeś słowa nas zabolały. Dobra wiadomość dociera do nas naprawdę dopiero wieczorem. Po rozmowie, która wydawała się zwyczajna, wraca wzruszenie albo tęsknota. Längle zwraca uwagę, że kiedy dajemy temu, co na nas działa, trochę więcej czasu, jego wpływ może stać się wyraźniejszy.

Dlatego pozwalanie ma w sobie także zgodę na pewną zwłokę. Na to, że jeszcze nie wiem. Że pierwsza odpowiedź może być powierzchowna, a coś ważniejszego pojawi się później. Czasem uczucie potrzebuje ciszy, żeby stało się słyszalne. Dopiero wtedy możemy lepiej rozpoznać, czego właściwie dotknęło i dlaczego ma to dla nas znaczenie. W tym sensie Lassen jest czymś więcej niż odpuszczeniem kontroli. Jest postawą otwartości na doświadczenie: zostawiam miejsce, daję czas i pozwalam, żeby świat naprawdę do mnie dotarł. Dopiero wtedy mogę odkryć, co mnie porusza — a przez to również, co jest dla mnie ważne.

Życie, które jeszcze może nas dosięgnąć

Otwartość na poruszenie ma znaczenie znacznie szersze niż sam świat uczuć. Chodzi o to, czy pozostajemy w kontakcie z życiem takim, jakie do nas przychodzi — z ludźmi, wydarzeniami, pięknem, stratą, bliskością, tym, co nas ożywia i tym, co boli. Jeśli coś może nas dotknąć, może też stać się dla nas naprawdę ważne.

Właśnie przez takie doświadczenia wartości stają się czymś przeżywanym, a nie tylko czymś, o czym wiemy albo co uznajemy za ważne. To, co nas porusza, wchodzi w naszą relację z życiem i ją współtworzy. Z wielu takich doświadczeń powstaje bardziej podstawowe odczucie własnego życia: czy jest ono dla mnie czymś dobrym, czy mogę je lubić, czy czuję „dobrze, że żyję”. Längle opisuje tę podstawową więź z życiem jako fundament przeżywania wartości.

Dlatego tak ważne jest pozwalanie. Lassen oznacza tutaj gotowość, by dopuścić do siebie wpływ tego, co spotykamy, i zobaczyć, co rzeczywiście w nas porusza. Dzięki temu wartości mogą stać się odczuwalne, a człowiek pozostaje dostępny na to, co życie mu przynosi. W tym sensie zdolność do poruszenia mówi coś o jakości naszej relacji z życiem. Tam, gdzie pozostajemy na nie otwarci, życie może nadal do nas docierać, nabierać znaczenia i budzić w nas odpowiedź.


Czy pozwalasz sobie poczuć, jak doświadczasz świata?
Czasem trudno uchwycić własną odpowiedź na to, co nas spotyka. Co naprawdę mnie porusza? Jak otworzyć się na wewnętrzny rezonans? Podczas najbliższego Przystanku Egzystencja będziemy przyglądać się właśnie temu: jak rozpoznawać własne poruszenie i co mówi ono o naszej relacji z życiem. Każda osoba uczestnicząca w warsztacie otrzyma workbook do pracy podczas spotkania oraz do dalszej, samodzielnej pracy po jego zakończeniu.
„Pozwól, by życie Cię dotknęło”
warsztat egzystencjalny o pozwoleniu, by czuć
29 października 2026 | 9:30–11:30 | online
Zapisy poprzez formularz: https://forms.gle/nuMXwXvNtJBfsMuz7 

Źródła

  1. Längle, A. (2016). Sich-berühren lassen: Vom Zusammenspiel von Werten und Gefühlen in der existentiellen Psychotherapie. Persönlichkeitsstörungen, 20(2), 115–126.
  2. Längle, A. (2012). Vom gelassenen Wollen zum erzwungenen Lassen. Zur Praxis der realen Freiheit. Existenzanalyse, 29(2).

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *