- Jakie granice mogą mieć znaczenie w doświadczeniu depresji?
- Co dzieje się, gdy człowiek przez długi czas przekracza granice własnych możliwości, żywotności czy tego, co własne?
- W jaki sposób cztery fundamentalne motywacje pomagają zobaczyć różne wymiary granic w procesie psychoterapii?
Wprowadzenie
W artykule przybliżę rozumienie granic rozwijane przez Alfrieda Länglego oraz pokażę, w jaki sposób perspektywa czterech fundamentalnych motywacji pozwala dostrzec różne znaczenia granic w depresji.
Aby przedstawić tę perspektywę także od strony praktyki klinicznej, poszczególne zagadnienia zilustruję opisem psychoterapii Marii przedstawionym przez Barbarę Jöbstl w artykule „…Mein ganzes Leben war nur Leiden…” Existenzanalytische Therapie einer Depression im Alter (2002). Historia Marii pokazuje, jak w depresji mogą ujawniać się granice związane z tym, co rzeczywiście możliwe, co służy życiu, co jest własne oraz ku czemu warto dalej kierować swoje życie — i jak ich stopniowe rozpoznawanie staje się istotną częścią procesu terapeutycznego.
Można długo funkcjonować
Maria ma 62 lata i od 42 lat jest mężatką. Kiedy trafia na terapię, cierpi na nasilającą się depresję. Jest zrozpaczona, pozbawiona radości i zainteresowania, nie ma napędu ani apetytu, jest stale zmęczona i wyczerpana. Sen nie przynosi odpoczynku, ponieważ także nocą dręczy ją uporczywe rozmyślanie. Towarzyszy temu silny lęk. Przyszłość, nawet kolejny dzień, jawi jej się jak groźna „czarna dziura”.
Jej obecny stan wyrasta z wieloletniej historii.
Maria bardzo wcześnie nauczyła się, że na swoje miejsce trzeba zasłużyć. Po śmierci matki zamieszkała u babci. Czuła, że jest tam raczej tolerowana niż naprawdę chciana, a możliwość pozostania w domu stale wydawała się zagrożona. Starała się więc być pomocna i dostosowana. Jej własne życzenia, zainteresowania, potrzeby i troski nie były brane poważnie.
Ten sposób funkcjonowania powraca później w małżeństwie. Maria pragnie stworzyć z mężem bliską, pełną miłości i szacunku relację. Rzeczywistość przez lata pokazuje coś innego. Doświadcza chłodu, poniżania, przemocy i odrzucenia. Każda próba zbliżenia i dialogu kończy się niepowodzeniem. Maria nadal ma jednak nadzieję, że jeśli wystarczająco się postara, uda jej się dotrzeć do dobrego człowieka, którego kiedyś w nim zobaczyła. Błędu szuka przede wszystkim po swojej stronie.
Robi więc coraz więcej. Wzorowo prowadzi dom i ogród, troszczy się o dzieci, oszczędza, pomaga sąsiadom, później przez lata opiekuje się chorą teściową. Sama właściwie niczego sobie nie pozwala. Otoczenie podziwia ją za to, ile jest w stanie udźwignąć. Mąż pozostaje krytyczny i pogardliwy.
Barbara Jöbstl ujmuje ten sposób życia niezwykle wymownie: Maria nadal próbuje zdobyć męża dla siebie poprzez działanie aż do wyczerpania.
W jej historii granice pojawiają się więc znacznie wcześniej, niż sama zaczyna je rozpoznawać. W artykule postaram się przyjrzeć jej życiu przez pryzmat granic.
Granice mają różne wymiary
Längle opisuje granicę jako podstawowy element egzystencji. Granica wyznacza koniec czegoś i początek czegoś innego. Pozwala rozróżniać, porządkuje rzeczywistość i nadaje temu, co istnieje, określony kształt. Granice można uporządkować według czterech głównych wymiarów egzystencji:
- Granice odnoszące się do rzeczywistości mają charakter faktyczny i ilościowy: dotyczą tego, czego jest za dużo albo za mało, co jest dostępne, możliwe i realne.
- W odniesieniu do życia pojawia się natomiast kryterium jakości: coś może życie odżywiać albo wyczerpywać, ożywiać albo osłabiać.
- W trzecim wymiarze granica chroni to, co własne. Pozwala odróżnić siebie od drugiego człowieka, jego potrzeby od własnych, jego stanowisko od mojego. Zdolność odgraniczenia służy zachowaniu własnej integralności.
- W czwartym wymiarze znaczenia nabiera większy kontekst: kierunek życia, jego rozwój i to, ku czemu poprzez własne działania zmierzamy.
Historia Marii pokazuje te cztery wymiary wyjątkowo wyraźnie.
Granica możliwości – czego własnym wysiłkiem nie mogę zmienić?
Pierwsza ważna granica dotyczy rzeczywistości.
Maria przez wiele lat pozostaje przy nadziei, że uda jej się stworzyć z mężem pełną miłości i szacunku relację, jeśli tylko będzie się wystarczająco starała. Jöbstl pisze, że już około dwudziestu lat wcześniej Maria zdawała sobie sprawę, że rozstanie mogłoby być dla niej drogą wyjścia. Wciąż jednak wierzyła, że odpowiednio dużym wysiłkiem zdoła zmienić ich relację.
Tutaj granica przebiega między tym, co Maria może zrobić, a tym, czego swoim działaniem nie może zagwarantować. Może zwrócić się do męża. Może próbować rozmawiać, okazywać troskę, budować bliskość, zmieniać własne zachowanie. Odpowiedź drugiej osoby pozostaje poza jej możliwością. Miłości, szacunku czy gotowości do bliskości nie można wytworzyć poprzez coraz większe staranie.
Maria przez lata odpowiada na brak oczekiwanej odpowiedzi zwiększeniem własnego wysiłku. W tym miejscu szczególnie przydatna staje się myśl Länglego, że granica ujawniająca się w „nie mogę” może odsłaniać rzeczywistość, którą trzeba najpierw zobaczyć i przyjąć.
W przypadku Marii pytanie brzmi więc: Gdzie kończy się mój rzeczywisty wpływ? Co jest osiągalne i jakimi środkami?
Przyjęcie tej granicy pozwala stopniowo dopuścić fakt, że jedna osoba sama nie stworzy relacji wymagającej odpowiedzi dwojga ludzi. Dopiero wtedy może pojawić się inne pytanie: co Maria może zrobić ze swoim własnym życiem?
Granica żywotności – kiedy dalsze funkcjonowanie zaczyna kosztować życie?
Drugi wymiar odsłania inną granicę.
Maria przez bardzo długi czas pozostaje sprawna. Prowadzi dom, wychowuje dzieci, pomaga innym, opiekuje się teściową. Z zewnątrz może nawet uchodzić za niezwykle silną i zaradną. Samo pytanie „czy jeszcze mogę?” okazuje się więc niewystarczające.
W drugim wymiarze znaczenie ma jakość życia: co dzieje się z człowiekiem pod wpływem tego, co robi? Czy coś go odżywia i ożywia, czy coraz bardziej wyczerpuje?
U Marii stopniowo znika radość, zainteresowanie, odpoczynek i doświadczenie przyjemności. Kiedy trafia do terapii, jest stale zmęczona i wyczerpana, bez napędu i bez możliwości regeneracji. Sama opisuje smutek i ciężar jako coś, co towarzyszyło jej przez całe życie.
Analiza egzystencjalna wiąże ten wymiar depresji z osłabieniem podstawowego doświadczenia wartości życia: poczucia, że dobrze jest żyć i dobrze jest, że jestem.
Perspektywa granic pozwala zobaczyć coś istotnego: człowiek może przekroczyć granicę tego, co służy jego życiu, zanim przestanie być zdolny do działania.
Maria jeszcze potrafi wykonywać obowiązki. Jeszcze może pomagać. Jeszcze może się starać. Jednocześnie sposób, w jaki żyje, coraz bardziej zużywa jej żywotność.
Dlatego w terapii tak duże znaczenie zyskują działania pozornie bardzo proste: odciążenie z obowiązków, odpoczynek, troska o ciało, spacery, własny czas, później także zainteresowania i kontakty, które są dla niej dobre. Maria uczy się coraz dokładniej wyczuwać, co ją wzmacnia, a co przeciąża.
Granica drugiego wymiaru stawia więc pytanie: Jak długo mogę coś robić, zanim cena, którą płaci moje życie, stanie się zbyt wysoka?
Granica własnego – gdzie jestem ja?
W trzecim wymiarze granica dotyczy już samej osoby.
U Marii problem pojawia się bardzo wcześnie. Jako dziecko doświadcza, że jej własne potrzeby, zainteresowania i troski mają niewielkie znaczenie. Żeby zachować miejsce przy babci, próbuje być użyteczna i dostosowana. Z czasem orientacja na innych staje się jednym z podstawowych sposobów jej funkcjonowania.
W dorosłym życiu trudno jej formułować własne stanowisko, podejmować decyzje, traktować siebie poważnie i chronić siebie w relacji. Wielokrotne poniżenia i naruszenia ze strony męża pogłębiają ten problem.
Tu granica oznacza rozróżnienie: Co jest moje? Co należy do drugiego człowieka? Czego chcę ja? Za co odpowiadam, a co pozostaje po stronie innych?
Längle wskazuje, że zdolność odgraniczenia służy ochronie własnej integralności. Granica pozwala się zdystansować, odróżnić i zachować to, co własne.
Szczególnie wyraźnie widać znaczenie tego problemu już w późniejszym okresie terapii Marii. Po przeprowadzce szybko ponownie staje się osobą, do której inne kobiety przychodzą ze swoimi problemami. Sąsiadka zaprasza ją do wspólnych aktywności. Marii początkowo bardzo trudno odmówić. Zdarza się, że ponownie pomija siebie, a jej terapeutka zauważa wtedy pojawianie się reakcji depresyjnych.
Z pomocą terapii Maria staje się coraz bardziej stanowcza w korzystaniu ze swojego prawa do odgraniczania się i w kierowaniu się tym, co jest dla niej dobre. Jej wyczucie siebie staje się coraz bardziej zróżnicowane.
To pokazuje, że stawianie granic zaczyna się jeszcze przed wypowiedzeniem słowa „nie”. Najpierw trzeba mieć dostęp do siebie na tyle, żeby rozpoznać: czego ja właściwie chcę?
U Marii odzyskiwanie granic oznacza więc jednocześnie odzyskiwanie własnego stanowiska.
Granica dotychczasowego kierunku – kiedy trzeba zobaczyć, że coś już dalej nie prowadzi?
W historii Marii pojawia się również granica związana z czwartą fundamentalną motywacją — z przyszłością i sensem.
Przez dziesięciolecia Maria inwestuje ogromną część swojego życia w określony projekt: chce stworzyć z mężem dobrą, pełną miłości relację i harmonijne życie rodzinne.
W pewnym momencie problem dotyczy już czegoś więcej niż tego, ile może zrobić, ile jeszcze ma siły czy jak chronić siebie wobec męża. Pojawia się pytanie o sam kierunek życia: Czy dalsze inwestowanie w ten projekt jeszcze dokądś prowadzi?
Dla Marii przyjęcie tej granicy jest szczególnie bolesne. Porzucenie nadziei na zmianę małżeństwa oznaczałoby równocześnie zmierzenie się z myślą, że ogromny wysiłek i cierpienie ostatnich 42 lat nie doprowadziły do tego, czego oczekiwała. Sama perspektywa rozstania uruchamia w niej doświadczenie straconego życia.
Maria doświadcza głębokiego poczucia bezsensu. Odbiera swoje życie jako przegapione, a przyszłość początkowo nie zawiera jeszcze niczego, ku czemu mogłaby się zwrócić. Granica dotychczasowego projektu oznacza tutaj konfrontację z końcem określonej wizji przyszłości.
Dopiero z czasem może pojawić się inna perspektywa. Maria zaczyna rozwijać własne zainteresowania, wybierać relacje, korzystać z niezależności i odkrywać możliwości, które wcześniej pozostawały poza jej życiem. Pod koniec terapii doświadcza kolejnych dni jako wartościowych i otwartych.
Granica czwartego wymiaru stawia więc pytanie: Czy to, czemu poświęcam swoje życie, nadal prowadzi ku czemuś, co ma dla mnie wartość?
Terapia jako odzyskiwanie wyczucia granic
Kiedy spojrzymy na proces terapii Marii z perspektywy egzystencjalnych granic, wyłaniają się pewne wnioski.
Maria zaczyna coraz lepiej rozpoznawać rzeczywistość, zamiast odpowiadać na nią wyłącznie większym wysiłkiem. Uczy się gospodarować własnymi siłami i zauważać wcześniej, kiedy zbliża się do wyczerpania. Coraz wyraźniej odczuwa, co jej służy. Zaczyna formułować własne stanowisko i odgraniczać się od potrzeb oraz oczekiwań innych. Stopniowo może także pozostawić projekt życia, który przez dziesięciolecia organizował jej przyszłość, i zwrócić się ku nowym możliwościom.
To dobrze współgra z ważną myślą Länglego: granica zatrzymuje, ale jednocześnie odsłania coś, co domaga się zobaczenia. Pokazuje aktualną rzeczywistość człowieka i może prowadzić do głębszego rozpoznania tego, co właśnie dzieje się w jego życiu.
W historii Marii przekraczane granice długo stają się widoczne poprzez cierpienie: bezsilność wobec rzeczywistości, wyczerpanie, utratę siebie w relacjach i doświadczenie końca dotychczasowej przyszłości.
W terapii mogą pełnić inną funkcję. Stać się punktami orientacji. Pozwalają rozpoznać, gdzie kończy się własny wpływ, co zaczyna szkodzić życiu, gdzie potrzebna jest ochrona własnego oraz kiedy pewien kierunek dochodzi do kresu.
Pod koniec terapii Maria prowadzi samodzielne życie. Nadal zdarzają jej się depresyjne nastroje, potrafi jednak znacznie troskliwiej obchodzić się ze sobą. Rozwija własne zainteresowania, pozostaje w wybranych przez siebie relacjach i doświadcza swojego życia jako wartościowego. Barbara Jöbstl przytacza jej słowa, że czasem rano płacze z radości na myśl o rozpoczynającym się dniu i ma wrażenie, że jej życie dopiero teraz się zaczęło.
Historia Marii pokazuje więc szczególny paradoks granicy: uznanie kresu własnych możliwości, sił, dotychczasowych relacji czy kierunków może otwierać przestrzeń, w której życie ponownie staje się własne.
Źródła
Jöbstl, B. (2002). „…Mein ganzes Leben war nur Leiden…“ Existenzanalytische Therapie einer Depression im Alter. Existenzanalyse, 19(1).
Längle, A. (2016). Grenzen – ein Schlüssel zur Existenz. Leben und Leiden an den Grenzen des Daseins. Existenzanalyse, 33(2), 52–64.
